czyli "baba" za kierownicą opla

Ignorancja

Muszę przyznać, że ignorancja innych kierowców dopadła i mnie. Wczoraj odkryłam, że jedne z drzwi są porysowane w sposób charakterystyczny, czyli zostały obite przez drzwi innego samochodu. A raczej przez użytkownika tamtego pojazdu., bo same drzwi nikomu szkody nie zrobią. Mój mąż stwierdził, że jeżeli ktoś dużo jeździ i dużo parkuje to niestety musi się z tym liczyć. Ja nie mogę się z tym pogodzić, bo często sama wysiadając lub wsiadając trzymam drzwi, żeby nie opierać ich o inny pojazd. Staram się nie parkować w ciasnych miejscach, ale często na parkingu zastaję swój samochód, do którego przytulił się inny kierowca. Wtedy też wycieram swój samochód swoim ubraniem i wślizguję się do samochodu uważając, żeby nie obetrzeć tego z boku – nawet jeśli zaparkował jak palant. Nie wiem czy takie zachowania kierowców wynikają z ignorancji, czy z życia w biegu, ale czasami warto trochę zwolnić i obejrzeć się na innych.

Klimatyzacja

Jeszcze nie umiem powiedzieć czy ona jest taka kiepska, czy moja wymaga wymiany filtra i napełniania. Zweryfikuję na najbliższym przeglądzie i wtedy się wypowiem.

Wnętrze

Nowoczesny panel, który nie do końca początkowo mi się podobał, już jakoś został przeze mnie zaakceptowany. Ma niewątpliwie jeden plus: umiejscowienie pstryczka od świateł awaryjnych. W Żuczku był zupełnie daleko od kierowcy i przez to mało wygodny w użyciu. Tutaj jest dokładnie na wyciągnięcie ręki bez odrywania się od fotela. Dla mnie to ważne, bo jestem kierowcą, który „dziękuję” awaryjnymi za wpuszczenie na drogę. Na minus zaliczam mały schowek i brak popielniczki z standardzie.

Wspomaganie

Wspomaganie jest elektryczne, więc nie ma co szukać zbiornika na płyn :) Jeden płyn mniej do sprawdzania i wymiany :) A tak na poważnie, to komfort jazdy jest ogromny i bardzo duża różnica w stosunku do hydraulicznych układów. Dla mnie tym bardziej różnica jest odczuwalna, bo w Peugeocie wspomaganie było takie jakby go nie było wcale. Zasadniczo nie powinno się ruszać kołami podczas postoju, ale przy ciasnym parkowaniu jest to konieczne. Elektryczne wspomaganie jest w takich sytuacjach bardzo wygodne, a auto robi płynne ruchy.

Praca silnika

Silnik pracuje tak cicho, że po doświadczeniach ze swoim poprzednim autem łapię się na tym, że sprawdzam kontrolki czy aby na pewno nie zgasł. Jest świetnie wyciszony.  Mój silnik jest idealny do jazdy po mieście. Głównie po mieście się poruszam i szukałam miejskiego samochodu. Moim zdaniem jest doskonały. Niestety mam w sobie żyłkę rajdowca i czasem lubię docisnąć pedał na prostej, no tutaj trzeba przywyknąć, że auto potrzebuje do tego wysokich obrotów. Żeby dobrze przyspieszać potrzeba tych 4 tys. obrotów. Ale to auto tak właśnie lubi, tak jest skonstruowane.

Widoczność

Czytałam na forach, że widoczność w tylnej szybie jest bardzo kiepska. I ciekawa jestem dla kogo? Dla mnie, drobnej kobiety o wzroście ciutkę ponad 160 cm, przy dobrze ustawionym fotelu i lusterkach nie mam żadnego problemu z widocznością. Nie mam problemu z widocznością we wstecznym lusterku i nie mam problemu z widocznością przez tylną szybę odwracając się. Szyba jest szeroka, boczne belki nie zawężają widoczności, szyba jest na odpowiedniej wysokości co razem daje dobre pole widzenia z tyłu.

Pierwsza usterka

Przecież u mnie to normalne, że zaraz po zakupie coś się psuje i to coś absurdalnego. Tak było z Żuczkiem i to samo stało się z Corsinką. Pewnie teraz wszyscy zastanawiają się co takiego się stało :) Jestem pewna, że nikt by nie zgadł. Otóż pękł mechanizm od klamki (taki ukryty w środku drzwi, który pociąga za linkę od otwierania) i teraz żeby wysiąść muszę najpierw otwierać sobie szybę i wystawiać łapkę, żeby otworzyć sobie drzwi z zewnątrz. Łudziłam się, że może tylko linka wyskoczyła, ale niestety pękło i trzeba wymienić :/

Pierwsza jazda

Od razu z komisu pojechałam na stację, bo przecież nie ma co liczyć, że dadzą choć krople benzyny więcej, niż tyle żeby starczyło na dojazd do stacji. Na stacji ustawiłam się do dystrybutorów po mojej prawej – tak jak zawsze. I wtedy zastanowiłam się, że nawet nie wiem z której strony jest wlew. Na szczęście, tak jak w Peugeocie, jest z prawej więc nie było problemu. Zatankowałam i pojechałam kilka kilometrów, żeby pochwalić się moim rodzicom nowym zakupem. Wieczorkiem jeszcze zabrałam męża na przejażdżkę, a następnego dnia to już normalna droga do pracy.

Formalności

Kolejnego dnia z samego rana zadzwoniłam do komisu, że chcę kupić i wieczorem przyjadę z zaliczką. Prosto po pracy od razu podjechałam do bankomatu po pieniądze, potem prosto do komisu obgadać szczegóły, czyli jakie papiery od Żuczka są potrzebne, na kiedy Corsa ma być gotowa do odbioru, numer konta do przelewu itd. Wszystko obgadaliśmy, ustaliliśmy i umówiliśmy się za 2 dni, bo akurat wyjeżdżałam na szkolenie i jeszcze przelew musiał do nich wpłynąć na konto. Na szczęście udało mi się wrócić ze szkolenia przez zamknięciem komisu i w ustalonym terminie odebrać moje nowe, piękne autko. Najgorsze było rozstanie z Żuczkiem, zżyliśmy się i to było moje pierwsze auto, które sprzedawałam, tak więc pojawiły się też i łzy.

A co sentymentalna jestem :)

Jak stałam się właścicielką Opla Corsy D

Po tych moich ekscesach z Żuczkiem namówiłam męża, na taką małą przejażdżkę po komisach. W trzecim, który odwiedziliśmy, była Ona – srebrna, 5-drzwiowa Corsinka, z domu Opel. Cena niestety nie powalała na kolana, ale w trakcie rozmowy z właścicielem komisu okazało się, że może i by się dało zrobić zamianę z dopłatą. Wyceniliśmy moje auto, dostaliśmy kwotę do dopłaty i odeszliśmy z odpowiedzią, że się zastanowimy.

Tego samego dnia już praktycznie zdecydowaliśmy, że kupujemy. Dla 100% pewności ustaliliśmy, że następnego dnia pojedziemy jeszcze do innych komisów. Tam niestety nie było takiej Corsy. Dowiedzieliśmy, że jej po prostu jeszcze nie ma na rynku wtórnym. Czyli w tym momencie było już jasne, że kupujemy tamtą.